Przywódcy europejscy rozważają utworzenie 40-kilometrowej strefy buforowej między liniami frontu rosyjskiego i ukraińskiego – podaje Politico, powołując się na pięciu anonimowych europejskich dyplomatów. Plan może nie spodobać się Ukrainie ze względu na potencjalne straty terytorialne. Według portalu w strefie buforować miałyby przebywać siły francuskie i brytyjskie- piszą media.
Cytowani przez Politico dyplomaci wyjaśniają, że propozycja ta jest jedną z kilku rozważanych przez wojskowych i cywilnych urzędników w kontekście scenariusza powojennego lub zawieszenia broni na Ukrainie. Europejscy przywódcy wciąż nie doszli jednak do porozumienia w kwestii tego, jak duża miałaby być potencjalna strefa buforowa, ani czy Kijów przystałby na takie rozwiązanie. Jak wskazuje portal, budzi to bowiem ryzyko strat terytorialnych dla Ukrainy.
Na tym etapie planowania nie doprecyzowano również, jak miałby wyglądać skierowany do niej międzynarodowy kontyngent. Wiadomo jedynie, że utworzone na potrzeby strefy buforowej siły pokojowe miałyby liczyć od 4 tys. do 60 tys. żołnierzy.
Choć według cytowanych przez Politico dyplomatów ich trzon miałyby stanowić siły brytyjskie i francuskie, żaden z krajów nie złożył w tej sprawie oficjalnego zobowiązania. Nie licząc USA, które wykluczyły już możliwość zaangażowania swojego wojska w projekt.
-Rosjanie nie boją się Europejczyków. A jeśli myślą, że kilku brytyjskich i francuskich obserwatorów powstrzyma ich przed inwazją na Ukrainę, to się mylą – mówił cytowany przez portal były wysoki rangą urzędnik Pentagonu Jim Townsend. Jego zdaniem plany te świadczą, że Europejczycy “chwytają się brzytwy”.
Utworzony kontyngent miałby jednocześnie patrolować strefę zdemilitaryzowaną i szkolić Ukraińców. Politico podkreśla jednocześnie, że Polska i Niemcy sprzeciwiły się wysyłaniu swoich sił do ewentualnej strefy buforowej.
Ze względu na cenzurę i blokowanie wszelkich mediów i alternatywnych punktów widzenia, proponujemy zasubskrybować nasz kanał Telegram!