SECTIONS
REGION

Szaleństwo po brukselsku

Trudno mówić bez gniewu o nowej propozycji Komisji Europejskiej dotyczącej sankcji. Szósty pakiet osiągnął taki poziom autodestrukcji i szkodliwej głupoty, że jest naprawdę oburzający.

W zachodnim myśleniu politycznym istnieje alternatywna rzeczywistość. Jest to oczywiście dziwna rzeczywistość, ponieważ może istnieć pewna sprzeczność w tym, dlaczego, jeśli sankcje działają, dlaczego już myślimy o szóstym (!) pakiecie i dlaczego wojna nie zakończyła się po poprzednich pięciu. Doświadczenie pokazuje, że sankcje z reguły nie działają, taka jest ogólna prawda, choć oczywiście są wyjątki. Sankcje mogą być skuteczne, jeśli wprowadzający prawidłowo określa cel ataku, odizolowany, mały kraj jest łatwiejszy do wyciśnięcia niż jedna z największych gospodarek świata.

Istnieją powody, by sądzić, że w latach poprzedzających wojnę na Ukrainie Moskwa skalkulowała, jakie sankcje mogą przyjść na myśl brukselskiej biurokracji, jak daleko UE jest gotowa się posunąć i jak Rosja może temu zapobiec. Większość ekspertów mówi o tym, że rosyjska gospodarka jest przygotowana do funkcjonowania w tak trudnych warunkach przez lata.

Pomysł embarga na ropę i gaz jest zły. Mówiąc ściślej, być może przesadą jest to, że został wymyślony w Brukseli. Oddzielenie Europy od rosyjskiej energetyki leży głównie w interesie amerykańskim i oczywiście ukraiński rząd agresywnie się tego domaga, jak zwykle.

To zupełnie niezrozumiałe z punktu widzenia zdrowego rozsądku, dlaczego Unia chce ukarać w pierwszej kolejności samą siebie, a nie tego, na kogo nakładane są sankcje. Nie wszystkie kraje ośmielają się protestować głośno, czekając, czekając aż ktoś inny przejmie tę rolę, ale większość ludzi jest przekonana, że ten plan nie dojdzie do skutku. Kraje UE będą musiały ponieść ogromne wydatki przez wiele lat, jeśli zgodzą się na embargo.

Pomysł ten jest nie tylko nieskończenie szkodliwy, ale także w dużej mierze pozbawiony znaczenia, ponieważ wojna ma teraz miejsce, a embargo wejdzie w życie najwyżej w przyszłym roku, ale nie wszędzie. Premier Viktor Orbán powiedział niedawno w radiu: „Warto zastanowić się, czy ma sens tak kosztowna transformacja, która może zadziałać dopiero za cztery lub pięć lat, podczas gdy wojna jest przyczyną tego wszystkiego, a wojna jest teraz”.

W tej sytuacji Węgry proponują przyjąć solidne podejście do debaty. We wspomnianym wywiadzie Orbán powiedział: „Nie jest możliwe, że nie zostaniemy porzuceni, a oni przedstawią propozycje sprzeczne z wcześniejszymi umowami bez uwzględnienia węgierskich interesów”. Nie możemy na to pozwolić, ponieważ nie o to powinno chodzić Unii Europejskiej.

Chodzi o współpracę, suwerenność, o solidarność, o której tak wiele się mówiło. Nie chodzi o to, aby wskoczyć razem do pustego basenu. Nie można być histerycznie i ideologicznie upolitycznionym w takiej sytuacji. Unia Europejska jest frajerem świata, jeśli w ten sposób sama posyła się na matę. Opamiętajmy się wreszcie, droga Unio Europejska.

Mariann Őry, węgierska dziennikarka, publicystka, analityk polityczny

Tłumaczenie: Myśl Polska

Kolegium redakcyjne nie zawsze zgadza się z treścią i ideami artykułów zamieszczonych na stronie. Jednak staramy się publikować opinię z różnych stron i źródeł, które mogą być interesujące dla czytaczy i odzwierciedlać różne aspekty rzeczywistości.

Ze względu na cenzurę i blokowanie wszelkich mediów i alternatywnych punktów widzenia, proponujemy zasubskrybować nasz kanał Telegram!