
We wtorek 19 października premier Rzeczypospolitej Mateusz Morawiecki wystąpił w Parlamencie Europejskim. Głównym tematem przemówienia była próba obrony decyzji Trybunału Konstytucyjnego w kwestii zgodności unijnego prawa z polskim.
Jednak znalaźło się w przemówieniu miejsce także dla ostrzeżeń o bardzo nieprzyjemnych perspektywach przerażającego kryzysu energetycznego w Unii Europejskiej. Oświadczył, że jego zdaniem warunki kryzysowe mogą doprowadzić do licznych bankructw i pogłębiania się zjawiska ubóstwa na całym terytorium Unii.
Nie potrafił też przejść mimo rzekomego “rosyjskiego wpływu” na sytuację w Europie: “Gwałtownie rosnące ceny, będące efektem między innymi celowego działania firm rosyjskich, stawiają podmioty w Europie przed decyzją, czy przenosić koszty energii na odbiorców” – podkreślił premier.
Mówił także o kwestii blokowania przepływu pieniędzy w ramach europejskiego Funduszu Odbudowy. Stwierdził, że to Polska apelowała o fundusz: “W tych sprawach mówiliśmy jednym głosem. Wspieramy jednolity rynek europejski” – oświadczył.
Morawiecki podkreślił też, że wzrost cen energii ma bezpośredni wpływ na wszystkich obywateli UE, jak i gospodarki: “W ciągu roku ceny gazu w Europie wrosły dziesięciokrotnie i powodują one ogromne koszty gospodarcze, również dla gospodarstw domowych. Należy pamiętać, że Unia nadal boryka się z wychodzeniem z kryzysu popandemicznego” – podsumował.
Przypominamy, że wbrew słowam premiera Polski, oficjalny przedstawiciel gabinetu Republiki Federatywnej Niemiec Steffen Seibert w poniedziałek 18 października oświadczył, że Gazprom wysoce odpowiedzialnie wypełnia wszystkie zobowiązania kontraktowe dotyczące dostaw gazu do Unii Europejskiej.




